Wśród newsów i rozważań o ACTA jakoś tak traktowane lekko albo odsuwane na bok są te, które dawałyby pogląd na stanowisko w tej sprawie głowy Państwa, Wiem, głowa Państwa jak dotąd zdaje się zdecydowanego stanowiska nie zajmować. Tak można sądzić z jego dotychczasowej powściągliwości w rzeczonej sprawie.
Jednak jakby kilka rzeczy poskładać ze sobą, można zaryzykować spekulację co myśli się w Dużym Pałacu na ten temat. Z tej zaś spekulacji wychodzi, że skoro „kto nie skacze, ten za ACTA”, pan Komorowski nie skacze z cała pewnością.
„– My wszyscy byśmy chcieli jak najwięcej za darmo. Każdy człowiek jest tak skonstruowany. Ale jeśli jest włożona w coś czyjaś praca, to chcielibyśmy, aby wszyscy, którzy z tego korzystają, to dostrzegli i za to płacili* – stwierdził prezydent zapytany o ACTA, gdy brylował czy tam „brylował” w Davos. Przypomina to nieco jego sławetną mądrość o „wodzie, która spływa” jeśli zauważyć, że zaraz dodał – „Problem polega na tym, że Polakom, szczególnie tym młodym, o wiele trudniej znaleźć środki finansowe, aby zapłacić taką samą cenę za prawo do skopiowania piosenki w internecie, jak np. Niemcom”*
Jednym słowem prezydent, będąc w sumie wiernym pewnej tradycji, zdaje się być „za a nawet przeciw”.
Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak wyspekulować sobie zdanie Dużego Pałacu na podstawie tego, co mówią „smocze języki”. Może za ostro to zabrzmiało ale mam na myśli tych, którzy prezydentowi od czasu do czasu objaśniają rzeczywistość, mówią co dzieje się z Miastem i Światem i takie tam…
Najsławniejszą i chyba najbardziej niezwykła opinia w sprawie tego, co od jakiegoś czasu dzieje się w Polsce padła z ust pana generała Kozieja, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Ten urzędnik, w odróżnieniu od swego powściągliwego i zdającego się hołdować „stanowisku szwajcarskiemu” szefa, aż rwie się do roboty. I to najwyraźniej do roboty, której charakter wynika z posiadanego, generalskiego stopnia. Nie wykluczał on wprowadzenia stanu wyjątkowego. Stwierdził, pytany o to, czy jest rozważana taka opcja: „-protesty, demonstracje mogą w pewnym momencie na tyle zakłócić życie publiczne, że taka konieczność może się pojawić.”**
Swoją cegiełkę do budowanej przez nas z mozołem wizji tego, co myśli się u pana Komorowskiego w wiadomej sprawie, dorzucił jego doradca, pan Kuźniar. Dał ów pan do zrozumienia, że protesty urządzają stada nierozgarniętych małolatów, które nie potrafią zauważyć, jak sprytnie są robione w… przez różnych cwaniaków:
„Myślę, że to jest raczej jakiś spontaniczny protest, który bierze się z niezrozumienia istoty tego dokumentu. Nie chciałbym pójść za daleko, ale być może w jakiejś mierze jest to inspirowane przez tych, którzy rzeczywiście mają się czego obawiać, przez "gigazłodziei" w internecie. Ale nie chodzi o młodych ludzi, bo ich to nie dotyczy”***.
Dokłada jeszcze ów „zorientowany urzędnik” sugestię, że to wszystko jest na rękę różnym politykierom, z których „Wielu […] którzy poparli te protesty młodzieży, nigdy nie uchodziło w oczach opinii publicznej za nadmiernych czempionów wolności. Znamy ich dokonania z czasów, kiedy sprawowali władzę w Polsce...„*** .
Tu taka uwaga moja własna, jak mi zazgrzytało to „znamy ich” w ustach państwowego urzędnika. Następnie wyjaśnił ów pan Kuźniar, że cała tajemnica, w jakiej nasze stanowisko w tej sprawie wypichcono, to taka legislacyjna normalka. Zaś na pytanie, czy będzie rekomendował prezydentowi podpis pod ratyfikacją, wyjaśnił „- Akuratnie nie ja, mam swój obszar umów międzynarodowych, w związku z którym jestem proszony o wypowiedzenie zdania,”*** Jednym słowem pan mądrala się nie zna ale wie, że jacyś „gigazłodzieje"…
Można zatem stwierdzić, że choć w Pałacu atmosfera jest dosyć bojowa, to cel, jaki sobie pałacowi stratedzy wyznaczają, jest chyba rozbieżny z tym, który przyświeca tym, co od kilku dni zbierają się w róznych miejscach różnych miast. Zebrali się też pod Pałacem. Gdyby było inaczej, już dziś pan Kuźniar wynosiłby ze swego gabineciku pudła z gratami i zdjęcie ulubionego pieska. Podobnie zresztą chyba też gen. Koziej.
Jeśli więc krzyczą na mrozie pod Pałacem „Kto nie skacze, ten za ACTA”, muszą sobie zdawać sprawę, że pan prezydent wtedy nie skacze. A jeśli skacze to raczej w przeciwną stronę.
* http://tvp.info/informacje/swiat/prezydent-o-acta-za-prace-trzeba-placic/6322282
** http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/szef-bbn-o-atakach-hakerow
*** http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/wywiady/kontrwywiad/news-kuzniar-acta-protesty-to-histeria-byc-moze-inspirowana,nId,431333



> darmo. Każdy człowiek jest tak skonstruowany.
Że oni wszyscy by tak chcieli, to raczej pewne. Dlaczego jednak miesza do tego uczciwych obywateli?