Trudno nie zauważyć, że oglądany od kilku dni spektakl ma w sobie logikę, która oglądana była w różnych zakątkach świata, w różnym natężeniu już nie jeden raz. Schemat można w skrócie przedstawić następująco. Oto okazuje się, że władza, która w niewzruszonym niczym stylu rządzi od lat, traci kontakt z rzeczywistością i zdolność obiektywnej oceny nastrojów społecznych. W związku z tym fasuje obywatelom jakiś mega prezent, który adresatom niezbyt albo i wcale się nie podoba, czemu daje, początkowo dość nieśmiało wyraz. W efekcie władza jasno i stanowczo daje do rozumienia, gdzie ma opinię społeczeństwa i posuwa się do gróźb („nie poddamy się szantażowi!”).

Skutkiem takiego zachowania jest najpierw zdecydowany wzrost napięcia z nieśmiałymi próbami reakcji, owocujący szczególnie widocznymi przejawami arogancji ludzi władzy („Dziękuję panom [i paniom] hakerom za test strony MSZ”.) a następnie wybuch. Tego, co dzieje się i pewnie jeszcze dziać się będzie na ulicach naszych miast, w kontekście Kielc a jeszcze bardziej Poznania, nazwać inaczej nie można.

Z tego wybuchu zaś bierze się panika. Jeśli wierzyć przekazom medialnym, za posiedzeniu rządu wszyscy byli „krytycznie nastawienie do ACTA” a jakiś rządowy ekspert oświadczył, ze wali to i idzie sobie. Tak usłyszałem w „zaprzyjaźnionej stacji” i od razu do głowy przyszła mi myśl „To kto, do cehauja, wcisnął nam ten podpisany „szit”?!!!!. Za co ta banda palantów bierze kasę?!!!” Tu przy okazji ujawnił się kawałeczek drobny tego mechanizmu, którego drugi koniec był w tych butelkach rzucanych w siedzibę „lepszej drużyny”. Ale wróćmy do paniki. W ekipach, które nagle ze stanu „jesteśmy najlepsi, wszyscy nas kochają, wolno nam wszystko” zjeżdżają do pozycji embrionalnej w okolicy parapetu, gdy wokół lecą szyby, pierwszym, i uważanym za załatwiający sprawę jest rzucenie wkurzonym jakiegoś ochłapu. Wytypowanego naprędce politycznego truchła.

Jak usłyszałem i wyczytałem, do tej roli sposobiony jest ponoć pan Minister Zdrojewski. To zresztą znakomicie ilustruje stan emocjonalny „lepszej drużyny” i jej bosa. Bo czemu akurat Zdrojewski, skoro dotąd najwięcej (a w związku z tym i najgłupiej przy okazji) do powiedzenia miał pan Tusk, za nim pan Boni i niekoronowany król Tweetera pan Sikorski. Od nich słyszeliśmy między innymi, że jest przesądzone, ale i za razem nie jest bo podpiszemy, ale jakby co, będziemy korygować, poprawiać, doszlifowywać.

No żeż do qrwy nędzy!!!!! A co wyście dotąd robili, bando niedocofów?!  Czym się zajmowali choćby ci rejterujący dziś eksperci, skoro nawet nie wiesz i nie umiesz nam jasno powiedzieć poroniony „mistrzu od cyfryzacji” że wszystko już dziś jest OK albo bez wątpienia OK nie jest. Co wy fachowi inaczej jesteście jeszcze w stanie podpisać nie mając pojęcia czym to skutkuje?!

Zagrywka z ewentualnym wykopaniem Zdrojewskiego może (i, czego mu życzę z całego serca, powinna) panu Tuskowi przynieść efekt odwrotny. Przypomnę, że pan Zdrojewski to postać tej „najlepszej drużyny”, która jak dotąd budziła chyba najmniej kontrowersji i cieszyła się szacunkiem nawet u najbardziej zapamiętałych politycznych przeciwników tej ekipy. Być może to po jego stronie, a nie na przykład wyśmianego już stosownie do zasług, alternatywnego „fachowca od cyfryzacji” w randze Ministra Rolnictwa, spoczywa odpowiedzialność za to zamieszanie.

Problem w tym, że jak dotąd nazwisko to wcale albo z rzadka tylko pojawiało się w kontekście ACTA. Było schowane za twardą miną Admina1 (© Czarek Krysztopa) czy za bredzeniem pana Boniego. Zatem może się stać tak, jak stało się, gdy Ludwik XVI rzucił tłumowi Bruno Neckera. Nie chodzi mi o to, że Anonimowi zaraz poleca zdobywać jakąś Bastylię. Raczej o to, że odczytają rzecz całą jako dowód na to, co o nich myśli pan Donald Tusk.

Przy okazji pozwolę sobie zauważyć, że ten krzywy „dialog władzy ze społeczeństwem” odbywa się głownie na linii Platforma – jej najbardziej żelazny elektorat. I jeśli w wyniku tego „dialogu” ktokolwiek ucierpi, to raczej nie cała klasa polityczna. Tylko ta ryba, która pruje się właśnie w sposób spektakularny. I to pruje się od samej głowy.


 

Za zgodą Cezarego, by kwestia kim jest Admin1 nie budziła wątpliwości.